Kultura możliwością przestrzeni

 Polityka jest przestrzenią możliwości, Kultura zaś jest możliwością przestrzeni.
(Z wypowiedzi nieznanego artysty po lunchu w Lublinie)

Nie jestem pewien, czy potrafię sformułować, na ile Kongres będzie produktywny w wyznaczeniu miejsca kultury w naszym życiu. I w jakim stopniu nasze komunikowanie się na tym Kongresie przyczyni się do integracji Państw Partnerstwa Wschodniego ze wspólnym Domem Europy. Będę mówił jako artysta, który posiada doświadczenie, bazowane na procesie twórczym. Każda działalność twórcza w dziedzinie sztuki różni się od innych jedynie niuansami, natomiast same procesy, w istocie, są do siebie podobne. Podstawa to stworzenie kompozycji.Czy jest możliwe zastosowanie tego doświadczenia, jako modelu, dla rozbudowy nowych relacji w przestrzeni, którą nazywamy Europa?
Poza procesem twórczym w sposób nieunikniony zaczynamy myśleć o problemach, towarzyszących twórczości. Zaczynamy poszukiwania odpowiedniej przestrzeni dla prezentacji.  Zaczynamy szukać ludzi, którzy potrafią zrozumieć, podzielić naszą perspektywę, naszą opinię. Patrzą wszyscy, ale widzą tylko niektórzy. Nazwałbym ich „współuczestnikami”. Współuczestnictwo to dla mnie szczególna zdolność, którą człowiek, w jakiejś chwili, samą decyzją woli zmienia we własne zobowiązanie.
Być może, poszukiwanie nowych relacji nazwiemy „poszukiwaniem Europy”, to znaczy dążeniem do bycia współuczestnikami. I wtedy poszukiwanie Europy staje się duchową drogą powrotu do środowiska, do którego niegdyś należeliśmy i od którego nas sztucznie oderwano.
Powrót  jest wiecznym tematem, odwiecznym dążeniem do źródeł.

Często spotykamy się z paradoksem, kiedy poznajemy ludzi urodzonych i żyjących w odmiennym kontekście, w innej przestrzeni prawnej i technologicznej, według innych standardów, a jednak od pierwszego słowa, nie potrzebując tłumaczenia, rozumiemy siebie nawzajem. To jest właśnie język Kultury, uniwersalny w swojej istocie. Z innej zaś strony, ten uniwersalizm zawiera w sobie, jako warunek konieczny, oryginalność. Nie da się być międzykulturowym i uniwersalnym, nie mając własnych korzeni, nie mając punktu oparcia, skąd można widzieć. Bez tego punktu i tych korzeni nie da się odnaleźć perspektywy, która jest niezbędna do widzenia. Patrzeć zaś można i bez tego.

Dla mnie Europa jest wyborem. Jest to nie tylko zapisany w Deklaracji praw prymat jednostki nad ogółem, lecz także prawo na perspektywę, prawo własnego wyboru i działalności w Kulturze.

Nie chcę wydać się banalny, ale jakkolwiek przestarzałe mogłoby się wydawać pojęcie ofiary w sztuce, na zawsze pozostanie ono aktualne, gdyż dla nieustającego odnawiania się musimy ofiarować to co jest dla nas najdroższe – własne doświadczenie. To właśnie jest droga europejska. Ona potrzebuje wyznaczenia tej perspektywy, tego wektora. Jest to droga, na której  czujesz się kontynuatorem, następcą, z drugiej zaś strony nie dążysz do celu jako do punktu ostatecznego. W tym sensie sama ta droga jest samowystarczająca.

Dlatego nie warto ustawiać się w roli prosiciela w dążeniu do bardziej uporządkowanej przestrzeni prawnej o wysokich standardach. Skoro już zdecydowaliśmy się na dążenie do czegoś, powinniśmy czuć się wędrowcami. A zatem nie ma się co denerwować. Przecież w kulturze, zarówno jak w twórczości indywidualnej, nie istnieje współzawodnictwa. Już samo dążenie jest niezwykle ważne.

Szalone środowisko technologiczne nagromadziło tyle odpowiedzi, że pojawiła się potrzeba szukania pytań. Doświadczamy ogromnego deficytu pytań, które wyznaczają kulturowe działanie jednostki. Sądzę, że wszystkie procesy kulturowe są inspirowane przez pytania. One istnieją zawsze i właśnie dlatego są tak piękne, że dają nam możliwość odnawiania się, dlatego że, na szczęście, odpowiedzi na nie na razie nie odnaleziono.

Otóż i ja znalazłem swoje miejsce na tym Kongresie w czasie, gdy myślałem o tym, co chciałbym zaproponować. Zadam swoje pytanie, które mnie nęci, i wysłucham pytań innych. Podejrzewam, że nie będą bardzo odbiegały od siebie. Nie chciałbym natomiast uzyskać odpowiedzi. Posiadamy doświadczenie takiej przestrzeni, w której były odpowiedzi, ale brakło pytań. Nam już odpowiadano na pytania, których nie zadawaliśmy.
Wciąż to pamiętamy.

Ale też mamy w sobie pamięć, która jest o wiele starsza od nas. I w poszukiwaniach Europy przychodzą na pamięć miasta, tworzące podwaliny kultury Starego Kontynentu. Dla mnie jako artysty prawo do miasta jest obowiązkiem pamiętania o utraconym Pramieście. Jakbyś odziedziczył nić Ariadny, poruszasz się w Labiryncie utraconego Pramiasta, podejmując obowiązek czuwania. Jednocześnie jest to twój ratunek, gdyż dziedzictwo staje się częścią twojego procesu twórczego.
Ten właśnie obowiązek jest jedynym „przywilejem” artysty.

Dlatego też nie trzeba bać się słowa „elitarność”. Prawdziwa elita to ludzie, którzy podjęli się obowiązku i misji odczytania tekstu kulturowego − wiecznego tekstu. W przestrzeni prawnej elitarność jakby wchodzi w sprzeczność z liberalizmem, ale jednocześnie społeczeństwo nigdy nie będzie równoprawne, a sprawiedliwość powszechna, jeśli ktoś nie przyjmie na siebie obowiązków i zobowiązań z uszczerbkiem dla swoich praw. Bez takiej elity nie da się stworzyć przestrzeni obywatelskiej.
Powinni istnieć ludzie, gotowi być obywatelami Pramiasta.

Chcę postawić to ważne dla mnie pytanie i chcę, żeby mnie dobrze zrozumiano.
Być może, dzisiejszy kryzys w kulturze zmieni się w niespodziewaną drogą duchową, zainicjowaną przez czyny osobowości? Mam nadzieję, że Europa znajdzie w sobie siłę, aby dla odnowienia się jeszcze raz przynieść w ofierze własne doświadczenie.
Sądzę, że mój nieco naiwny patos ma prawo do istnienia.

Kongres stwarza możliwość poczucia się współuczestnikami ogólnego procesu. Możliwością ponownego sprawdzenia jakichś swoich pytań. Jest zarazem – w sensie fizycznym i symbolicznym – przekraczaniem granicy. Samo pojęcie przekraczania granic i międzykulturowości zawiera w sobie potrzebę posiadania tych granic jako perspektywy, jako możliwości widzenia przestrzeni, możliwości dodania do wspólnej mozaiki swojego kamienia, który zajmie własne miejsce w tej wspólnej kompozycji.

 

Levan Lagidze